Skoki? No problem.
Autor: Konrad Wasylewski o godz. 22:15 | Opublikowany w: Refleksje, konieilka dni temu po raz pierwszy skoczyłem na koniu. Niesamowite wrażenia, super dawka adrenaliny.
Dziś skoczyłem chyba 10 razy, przestałem liczyć.
W kłusie, w galopie. Galopowałem sobie swobodnie w półsiadzie po całej hali. Luzik.
Z nowości mieliśmy dziś oprócz skoków w kłusie, wężyki. Poza tym trochę ujeżdżenia, trawersy i perfekcyjne zwroty Gardy na przodzie. Fajny konik.
Pan Profesor nas pochwalił, że robimy postępy i chyba faktycznie robimy. Po 13 godzinach treningu, kompletnie inny dosiad niż na początku, lepsze zgranie pomocy, stabilność, równowaga, wyczucie konia, sylwetka. Teraz przed nami duuużo pracy, aby wszystko doskonalić. Nie mogę się doczekać.